img
img
img
img

Zadzwoń do nas
+48 / 500 815 470
Pon-Pt: 8:00 - 16:00



Najciekawszy blog o podróżach i nie tylko

BLOGOSFERA TRIPTELNIKÓW to blog skupiający najciekawsze teksty o podróżach, gdzie można publikować swoje przemyślenia, zdjęcia z wojaży, zadawać pytania, planować wycieczkę, a także recenzować książki podróżnicze czy przewodniki. Zamieszczane tu teksty o podróżach dotyczą nie tylko najciekawszych regionów i miast na świecie, ale również poruszają tematykę egzotycznych kultur oraz zaskakujących obyczajów. Zawierają opisy wypraw i wycieczek, interesujące fotografie, a także relacje z pobytów podróżniczych. Blog o podróżach w Blogosferze Triptelników to także mnóstwo porad, jak zorganizować udany wyjazd nawet w najbardziej odległy zakątek świata. Masz za sobą podróż do miejsca, które Cię zachwyciło lub wzbudziło dużo emocji, zauroczyło bogatą historią, zapierającym dech w piersiach krajobrazem, pozwoliło przeżyć coś niesamowitego, poznać inną kulturę, obyczaje, spróbować niecodziennych smaków i zapachów? Jaki przewodnik okazał się najlepszym kompanem w podróży, a jaki zupełnie się nie sprawdził? Posiadasz informacje, które mogą przydać się innym w podróży? To najlepszy moment, by się tym podzielić! Niezależnie od tego, czy odbywasz bliskie czy dalekie wyprawy, ta kategoria jest dla Ciebie! Skorzystaj z naszego bloga o podróżach i podziel się swoimi wrażeniami z innymi użytkownikami!

 

Dodaj swój wpis do Blogosfery Triptelników!

Nela Mała Reporterka/ Nela na 3 kontynentach. Podróże w nieznane POLECAM 3

„Nela na 3 kontynentach. Podróże w nieznane” to jedna z pierwszych książek o przygodach podróżniczych Neli, Małej (choć chyba już nie takiej małej) Reporterki. Muszę przyznać, że Nela zabrała moje dzieci w fascynującą podróż po świecie. Obowiązkowo przed spaniem czytamy fragmenty i pytań nie ma końca. Doskonałe źródło wiedzy o świecie: ludziach, zwierzętach, zwyczajach, zjawiskach atmosferycznych i wielu innych. Dzięki Neli moje dzieci zaczęły bardziej rozumieć swoje miejsce na tej planecie, uczą się tolerancji, poszanowania zasad, szacunku do pieniędzy i doceniają to, co mają. A nas, rodziców książeczka uczy jak rozmawiać z dziećmi, inspiruje do szukania odpowiedzi na pytania, których nie znamy i pozwala spędzić więcej czasu razem. Ten konkretny tom jest o tyle ciekawy, że jest różnorodny w tematyce. Nela podróżuje po 3 kontynentach: Afryce, Azji i Ameryce Południowej dzieląc się licznymi zdjęciami, rysunkami, mapami ciekawostkami i informacjami praktycznymi. Ogromnie polecam! Na pewno sprawdzę kolejne części! Danka S.

czytaj całość Skomentuj
Polska/ Pomysł na weekend: Uniejów, Osadnik Gajówka 6

Jestem z tych osób, które nie potrafią usiedzieć długo na miejscu. Zwłaszcza w weekendy. Wtedy od rana włącza mi się "szwędacz", który nie milknie dopóty nie siedzę już w aucie gotowa do drogi. Dzięki temu wpadłam na pomysł jednodniowej wycieczki do Uniejowa, bo na dworze gorąco tak, że usiedzieć nie można, a w Uniejowie na termach nas przecież jeszcze nie było:) Ale muszę przyznać, że Uniejów to przy okazji. Głównym celem weekendowego wypadu miała być wizyta nad jeziorem, a w zasadzie nad zbiornikiem Gajówka, na którego zdjęcia natknęłam się przeglądając Instagramowe konta. Kiedy zobaczyłam, że lokalizacja tego cuda jest całkiem niedaleko, w tym samym województwie, a 15 km dalej znajdują się termy i zamek w Uniejowie- decyzja była podjęta. Jadąc od strony Poznania dotarliśmy na miejsce po niecałych 2 godzinach. Korzystając z map Google czy nawigacji nie da się nie trafić, tym bardziej, że na prowizorycznym parkingu stało już trochę chętnych. Krótki spacerek i gotowe. Widok faktycznie nieczęsty i zapierający dech. Woda w jeziorze lazurowa, jedyny minus- nie wolno się w niej kąpać. Wszystko za sprawą węglanu wapnia i mocno zasadowego PH. No ale coś za coś:) Niestety nie dotarliśmy na punkt widokowy, który podobno znajduje się po północnej stronie, ale może jeszcze kiedyś wrócimy? Od jeziorka to już tylko 15 km do Uniejowa. Dlatego też polecamy udać się do zamku na obiadek do restauracji Herbowej, a potem na termy. Mając porównanie z termami poznańskimi, a także tarnowskimi w woj. wielkopolskim muszę przyznać, że w sezonie letnim Uniejów wygrywa. Choć może sam obiekt wymaga lekkiej renowacji, to ilość zewnętrznych atrakcji dla dzieci (0-7 lat zwłaszcza) oraz czystość wody (przy takiej liczbie osób to jest coś) i duży basen solankowo-uzdrowiskowy to duże atuty tego miejsca. Kolejka do miejsca jak wiadomo duża, ale warto wiedzieć, że z boku obiektu znajduje się druga kasa, otwierana przy dużej liczbie odwiedzających. Nam otrzymanie pasków do szatni zajęło jakieś 30 min. Ale w Poznaniu kolejki bywają podobne. Także tak czy siak-polecamy! Relaks się udał. Weekend na piątkę z plusem!

czytaj całość Skomentuj
Jon Krakauer, "Missoula..." 4

Książka Jona Krakauera: "Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim" szokuje pod paroma względami. Nie tylko dotyczy traumatycznego przeżycia jakim jest gwałt, ale też obala stereotypy z nim związane i stawia na celowniku działanie Departamentu Sprawiedliwości. I choć opisywane tutaj zjawisko dotyczy amerykańskiej społeczności, możemy śmiało odnieść ją do polskich realiów. Krakauer opisuje kilka przypadków ofiar gwałtów, które zdecydowały się (lub nie) walczyć o swoją godność i zgłosić sprawę odpowiednim władzom. Rażące są przypadki, w których odpowiednie organy bagatelizowały, zniechęcały, potępiały ofiary i stawały po stronie sprawców. Sprawców-którzy w znacznej większości nie były osobami przypadkowymi, a wręcz często były bliskimi ofiar. Kawał wnikliwego studium przypadku. Książka śmiało mogłaby być cytowana w szkołach, podczas lekcji o wychowaniu seksualnym. Bo przecież także o edukację tu chodzi. Polecam do lektury i własnych przemyśleń. Jola

czytaj całość Skomentuj
10 rzeczy, które trzeba zrobić w Nowym Jorku (+1) 7

Nie znam osoby, która choć raz będąc w Nowym Jorku nie uznała tego miasta za przynajmniej: a) fascynujące b) magiczne c) niepowtarzalne d) przyciągające e ) nieobojętne. Również ja, pomimo tego, że od wyprawy minęło trochę czasu do teraz pamiętam, kiedy to stojąc w południe na Times Square towarzyszyło mi przyśpieszone bicie serca. Poniżej przedstawiam listę rzeczy, które wpłynęły na mój sposób postrzegania Nowego Jorku, poniekąd mając świadomość, że mit miasta budowany był przez lata przez książki, filmy, gazety czy programy telewizyjne. I dlatego proponuję, by sięgnąć po odpowiednią literaturę na temat Nowego Jorku, nie tyle po przewodnik, co książkę podróżniczą z relacją osoby, która przez dłuższy czas miała okazję obserwować codziennie życie toczące się na ulicach miasta. Jako kwestię do wyboru pozostawiam, czy zrobić to PRZED wyjazdem (dla lubiących być przygotowanym) czy PO wyjeździe (dla tych, którzy lubią zaskakiwać się sami).

1. OBSERWOWANIE ludzi i codziennego życia. Ta zasada sprawdza się w każdym mieście, do którego się podróżuje. Jednak wśród mieszkańców Nowego Jorku panuje olbrzymia różnorodność i rzuca się to w oczy niemal na każdym kroku. I z perspektywy turysty cudownie na to patrzeć. Wyjątkowy jest każdy, sprzedawca na straganie, saksofonista w metrze, biznesmen z aktówką czy artystka na Brodwayu. I choć nierówności są pewnie odczuwalne przez mieszkańców z różnych warstw społecznych spoza Manhattanu to jednak widać w tym wszystkim jakąś całość, jedność, szacunek i współpracę.

2. POBYT na Times Square. Jeżeli chcielibyście poczuć jak świat staje w miejscu pomimo tego, że pędzi jak szalony, to takie właśnie były moje odczucia gdy stałam na środku Times Square w godzinach popołudniowych. Inaczej wieczorem, choć też klimatycznie. I głównie o odczucia ( a nie o „zabytki”) tu chodzi.

3. JAZDA nowojorską taksówką i metrem. Miałam przyjemność podróżować nowojorską taksówką po Newark w New Jersey z groźnie wyglądającym taksówkarzem, który z powodu overbookingu w hotelu zmuszony był mnie zawieźć do innego. Na zewnątrz rzucały się w oczy jego tatuaże na silnych ramionach i brak buta. Z racji koloru skóry w ciemnej taksówce widać było tylko jego białe spojówki . Za to na tylnym siedzeniu walały się różne drobiazgi, w tym but zapewne właściciela. Nie był to z pewnością- artystyczny nieład. Godzina 12 w nocy, na światłach w sąsiednim samochodzie ostra kłótnia i krzyki. Prędkość i moje łagodne prośby o ściągnięcie nogi z gazu-zbywane śmiechem prowadzącego. Dotarłam jednak cała i zdrowa do innego hotelu, a dnia następnego czekał na mnie ten sam taksówkarz, w białej koszuli w pasy, dżinsach i eleganckich butach. Wyjaśnił, że jego nocny image, to tak specjalnie, by wzbudzać strach. Dzięki temu on sam, mniej się boi…

4. PUNKT WIDOKOWY na Top of the Rock w Rockefellerze. Kto jeszcze nie posiadł tej wiedzy, to absolutnie ten punkt, a nie ten w Empire State Building. Z Rockefellera widać zarówno Empire jak i panoramę Central Parku, moim zdaniem cudowną. I choć to typowo turystyczno-przewodnikowa atrakcja- zaliczyć trzeba. Kto nie chce znaleźć się choć na chwilę w chmurach?

5. SPACER ulicami Brooklynu. Warto tutaj na pewne rzeczy spojrzeć z dystansem, choćby na majaczącą po drugiej stronie panoramę Manhattanu. Napis unoszący się przy wjeździe: „Where New York City Begins” mówi wiele o Brooklynie. I z pewnością miłośnicy seriali znajdą tutaj coś dla siebie.

6. SPOJRZENIE na Wall Street. Wielkie gmachy przytłaczają, ale miejsce ma niesamowitą aurę. No i urokliwy kościół Trinity Church wkomponowany w biurowce, znajdujący się nieopodal to uczta dla tych, którzy w nowoczesności szukają odrobiny historii.

7. SPACER PO CENTRAL PARKU. Można przejść alejką Yoko Ono, spojrzeć na dom Johna Lennona, posłuchać jak Pani gra na harfie, stanąć u boku Alicji z Krainy Czarów czy Andersena, poczuć się jak Kevin przed świętami i po prostu być. Miejsce kultowe- zasłużenie.

8. BYĆ WIDZEM spektaklu na Broadwayu, och to moje marzenie choć do tej pory niespełnione. Na Broadwayu udało się podejrzeć jedynie grupę street-dance’owych tancerzy. A magia ulicy dała odczuć, że oferuje o wiele więcej. Czyli trzeba tu wrócić!

9. POBYT w dzielnicy Chelsea, by zobaczyć High Line, a także kto jest fanem serialu na ulicę Bedford, by zobaczyć fasadę tak słynną jak sami ”Przyjaciele” (no może lekka przesada). High Line, czyli rewitalizacja miejsca, w którym przebiegała trasa linii kolejowej, obecnie przekształcona na park, miejsce spotkań, kolejny przykład połączenia historii z nowoczesnością w niewymuszony, klimatyczny sposób.

10. PODRÓŻ na Long Island. Tylko częściowo należąca do Nowego Jorku wyspa, otoczona wodami Oceanu Atlantyckiego to trochę inna bajka. Polecam odpuścić sobie Hamptons i udać się od razu do Montauk. Po nowojorskim oszołomieniu z pewnością potrzebne nam będzie trochę spokoju, który tu powinniśmy odnaleźć.

+STREFA ZERO. Nie jest tajemnicą, że Nowy Jork się zmienił. Od 2001 nic już nie było takie samo. 9/11 Memorial Muzeum. Tu trzeba być, ale zrozumieć się nie da.

czytaj całość Skomentuj
Rzuć to i jedź (Magdalena Żelazowska) Idealna książka na wakacje! 4

Tytuł, aż się prosi by "spędzić z nim" wakacje. I choć przysłowie mówi, by nie oceniać książki po okładce, to w tym przypadku można po troszku się nią zasugerować. Inspirujące, różnorodne, motywujące, pokrzepiające historie kobiet, które zostawiły swoje dotychczasowe życie i zdecydowały się układać je na nowo za granicą, na swoich warunkach, podążając za ideałami, marzeniami i głosem serca. Należą się autorce- Magdalenie Żelazowskiej duże brawa za zestawienie ze sobą tak odmiennych historii, charakterów, osobowości, które na swój sposób radzą sobie z emigracją, tęsknotą i chęcią powrotu do kraju. Książka pokazuje, że życie z dala od kraju nie zawsze jest kolorowe jak na Facebooku u znajomych czy w folderach turystycznych, ale stanowi codzienność, którą da się oswoić, zrozumieć, pokochać, ale która równie mocno potrafi zaleźć za skórę. I choć dla niektórych porzucenie dobrej pracy, stabilnych warunków życia to skrajna nieodpowiedzialność, dla innych początek czegoś prawdziwego, w zgodzie ze sobą i naturą- akt odwagi. Oprócz wywiadów z emigrantkami, autorkami blogów i książek znajdziecie tutaj garść praktycznych informacji o ludziach i codziennym życiu w takich miejscach jak: Kolumbia, Malediwy, Egipt, Nepal, Senegal, Toskania, Australia, Gwadelupa, Kanada oraz okolice biegunów. Książka uwalnia od stereotypów, daje siłę, napęd do działania, tytułem idealna na wakacje, treścią bardzo uniwersalna i bliska na co dzień.

czytaj całość Skomentuj
7 nieoczywistych miejsc do zobaczenia w Warszawie 5

1. Czy nocleg w hotelu może stanowić cel sam w sobie? Tak, jeśli hotel, w którym zamierzasz spędzić noc wyróżnia się swoją ofertą spośród innych hoteli. Dla mnie taki właśnie był pobyt w hotelu Intercontinental. My wybraliśmy pokój narożny z przepiękną panoramą miasta z bezpośrednim widokiem na Pałac Kultury. Za równo w dzień jak i po zmroku- wrażenia niezapomniane. Całości ochów i achów dopełnia basen położony na 43 piętrze hotelu co czyni go na tym polu pionierem wśród europejskich hoteli. A gdy przy śniadaniu słyszysz muzykę graną na żywo na harfie, zastanawiasz się czego chcieć więcej?

2. Co mi się bardzo spodobało w Warszawie, a nie zawsze stanowi główny powód przyjazdu do stolicy, to duża ilość terenów zielonych, skwerków, parków, lasów, po których można spacerować i schować się przed upałem, który nas tak sowicie wynagradza tego roku😊Na tegoroczny długi weekend wybrałam się na spacer po Parku Skaryszewskim, w którym nieziemsko pachniało wiosną. Urokliwy park, po którym licznie biegały wiewiórki. Można usiąść i po prostu się zatrzymać. Ciekawym miejscem na jazdę rowerem lub spacer jest również Pole Mokotowskie, choć uważam osobiście, że teren choć ma potencjał, nie jest jeszcze do końca wykorzystany. No i na koniec zupełnie oczywiste miejsce, ale nie mogło go zabraknąć jeśli chodzi o przyjemny relaks- Łazienki. Choć turystów i spacerujących było dużo, to zawsze znajdzie się miejsce w zaciszu, warto o nie powalczyć.

3. Neon Muzeum. Wiadomym jest, że ze względu na tematykę nie ma o co walczyć o względy w rankingu muzeów „mustsee” z np. Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum POLIN. Ale wstąpić trzeba choćby z sentymentu czy względów estetycznych. Neony zachwycają i dalej można je często zobaczyć spacerując ulicami Warszawy.

4. Jeśli komuś marzy się solidna porcja wiedzy trzeba odwiedzić Centrum Nauki Kopernik , a wcześniej koniecznie zarezerwować bilety, bo może być różnie. Znajdzie się coś dla małych, dużych i tych jeszcze większych😊 Ja wykupiłam dodatkowo wystawę „Galeria Bzz” dla mojej córki i tam wstąpiliśmy dopiero na koniec, ponieważ zabukowana była konkretna godzina, Oprócz jednej atrakcji, która szczególnie zainteresowała moją latorośl, po całym wcześniejszym zwiedzaniu Centrum galeria ta była niestety lekkim rozczarowaniem. Ale całość jak najbardziej polecam, choć kto wcześniej odwiedził Centrum Nowoczesności w Toruniu może mieć zagwozdkę, który obiekt oferuje więcej, ładniej i ciekawiej😉

5. Manufaktura Czekolady. Pysznie, ciekawie, empirycznie. W cenie oprócz ciekawej prezentacji, informacji o tym jak się robi czekoladę, degustacja ziarna kakaowca, różnych czekolad, gorąca czekolada do wypicia oraz możliwość zrobienia własnej tabliczki czekolady. Jak dla mnie piątka z plusem!

6. Dom Etgara Kereta. Serio? A co w tym ciekawego? A otóż to, że dla izraelskiego pisarza powstał w Warszawie najwęższy dom na świecie według architekta Jakuba Szczęsnego. Koniecznie sprawdźcie ulicę Żelazną 74.

7. Hala Koszyki, nie tyle dla jedzenia, co dla atmosfery i obiektu. Dużo się tam dzieje i warto śledzić ich stronę: https://www.koszyki.com/

8. „Włóczęga” po Saskiej Kępie, bo klimat jest wyjątkowy. Podczas tejże możecie natknąć się na pomnik Agnieszki Osieckiej. Niesamowitym jest, że pomnik „żyje” w gestach mieszkańców, którzy podczas zimnej pogody potrafią przyodziać Panią Agnieszkę w sweter! Nie widziałam, ale zasłyszałam!

9. PGE Narodowy, nie tylko dla fanów piłki nożnej. Sam stadion się broni (niezależnie od dachu😉)Dzieje się tutaj naprawdę sporo, warto na bieżąco sprawdzać wydarzenia. No i obowiązkowo fotka na punkcie widokowym.

10. Kuchnia.. nie, nie polska, bo tego w Warszawie prawie jak na lekarstwo😊Chociaż może nie miałam szczęścia do szukania😊Z początku sama też nastawiona byłam na smaki, których mi w Poznaniu brakuje. Kuchnia Gruzińska, Kuchnia Meksykańska, Tajska czy Chińska. Do Chińskiej nie dotarliśmy niestety, ale z pozostałych mogę z czystym sumieniem zarekomendować: Restaurację Gruzińską RUSIKO (pyszne chaczapuri oraz adżaruli), Restaurację Meksykańską Frida (jestem dużą fanką Fridy Kahlo, dlatego z mojego punktu widzenia- ciekawy wystrój, pyszna Chimichanga z kaszą quiona, i niebanalne i nieczęsto spotykane- menu dla dzieci), Restaurację Tajską Thaisty, (pyszne Pad Thai, minus- okrojony wybór dla dziecka). A jeśli komuś po degustacji tajskich, chińskich, japońskich knajpek (których w stolicy naprawdę zatrzęsienie) zachce się polskiego jedzenia zapraszam do Kury Domowej na Ulicę Zwoleńską 81/3. Daleko, ale smacznie i niedrogo. No i jest pokój zabaw dla dzieci😊

czytaj całość Skomentuj
3 dni w Pradze/ PRAGA, CZECHY 5

Praga jest jedną z najładniejszych i najbardziej charakterystycznych stolic Europy. Stanowi atrakcyjną destynację dla turystów z Polski ze względu na swoje sąsiedzkie położenie, ale także odległość atrakcji względem siebie, dzięki czemu wydaje się być idealnym rozwiązaniem na krótki weekendowy urlop, majówkową przerwę czy święta. Smaczne jedzenie, dobre piwo, świetna atmosfera i spacery klimatycznymi uliczkami dopełniają uroku miasta.

1. Od czego zacząć zwiedzanie Pragi? Podział miasta na 5 dzielnic ułatwia nam znacznie sprawę. Wyróżnia się: Prazsky Hrad I Hradcany, Mala Strana, Josefov, Stare Mesto, Nove Mesto. Wszystko zależy od długości pobytu, ale u mnie sprawdził się następujący podział:

1 dzień ( Nowe Miasto)

2 dzień (Josefov, Stare Miasto)

3 dzień (Prazsky Hrad, Hradcany i Mala Strana)

Wieczorami "włóczęga" po Zizkov- dzielnicy artystycznej, która znajdowała się koło mojego miejsca zamieszkania, która zasiana jest licznymi knajpkami i second-handami.

2. Atrakcje?

Nowe Miasto- Plac Wacława z pomnikiem patrona Czech, Św. Wacława i Muzeum Narodowym, Operą Państwową, a także licznymi restauracjami. Plac Karola- miejsce odpoczynku, na którym znajduje się park, a także słynny budynek Tańczący Dom

Josefov- Stary Żydowski cmentarz Staro-nowa synagoga Kubistyczne domy

Stare Miasto- to prawdziwe serce miasta i najważniejszy cel większości turystów. Jest bardzo tłoczno, ale widoki i atmosfera rekompensują tłok. To tu znajdują się najważniejsze kościoły i pałace, ratusz, teatr, bramy, place, a przede wszystkim urokliwe wąskie uliczki i najpopularniejsza ulica Karlova.

Zamek Praski i Hradczany- aby uniknąć stromych schodów, które prowadzą do zamku najlepiej jest tramwajem 22 wysiąść na przystanku: Prazsky hrad. Oprócz praskiego zamku, który jest bardzo okazały urzeka przepiękna katedra Św. Wita. Warto też zapłacić za zwiedzanie słynnej, wąskiej "Złotej uliczki" z kolorowymi domkami, będącymi niegdyś siedzibami złotników, a także miejscem zamieszkania Franza Kafki.

Mała Strana- koniecznie należy kolejką linową dostać się na Wzgórze Petrin, a następnie na wieżę widokową, z którego rozciąga się piękny widok na miasto i jego najważniejsze atrakcje. W obręb Małej Strany wchodzi również Plac Malostranski oraz słynny Most Karola, który tak naprawdę łączy wszystkie dzielnice i to tutaj można za dnia i wieczorem poczuć prawdziwy klimat miasta. Tej atrakcji nie da się przegapić

3. Komunikacja? W momencie kiedy ja zwiedzałam Pragę metro odpadało, ze względu na prace remontowe. Ale bez problemu przemieszczałam się po Pradze tramwajem. I zdecydowanie polecam. Można zaoszczędzić kupę czasu i pieniędzy na parkingi:)

4. Nocleg? Hotelu, apartamentu polecać nie będę, ponieważ nie mam niestety dobrych doświadczeń;)

5. Restauracje? U Modre Kachnicky „U Modre Kachnicky”,Michalská 16 (Stare Miasto) La Veranda, Elisky Krasnohorske 2/10 (Jeryhov)

Jak widać Praga ma bardzo wiele do zaoferowania, zarówno dla singli, zakochanych par oraz rodzin z dziećmi.Warto się przekonać.

czytaj całość Skomentuj
Douglas Preston i jego "Zaginione miasto Boga Małp" 6

Chciałbym przybliżyć Państwu książkę ponadczasową, traktującą o tym o czym czasem trąbią media, czasem gdzieś przeczytamy, czasem nawet się zastanowimy. Ale to wszystko. Bo czy mamy wpływ na zbliżającą się zagładę świata? Ktoś mógłby rzec, że sam jeden niekoniecznie, ale mi się wydaję, że zmieniać świat można i nawet na własnym podwórku. "Zaginione miasto Boga małp" Douglasa Prestona czyta się jak wciągającą nieprawdziwą historię przygodową, niczym przygody Robinsona. Ale tak naprawdę jest to historia oparta na faktach, opowiedziana przez samego autora, uczestnika ekspedycji wgłąb Hondurasu- do wcześniej nieeksplorowanego regionu Las Mosquita. I choć nie chcę zdradzać tutaj fabuły, bo zwykle wolę przeczytać książkę, a typowe recenzje mnie irytują, to tak naprawdę wyprawa, odkrycia i prawie cała treść odnosi się właśnie do problemu, z którym musi zmierzyć się nasza ludzkość. Co zrobić by zniszczenia były jak najmniejsze? Czy ekspedycja odkryła legendarne miasto Boga Małp? Jakie to miało konsekwencje? Pozostawiam Państwa z lekturą i odpowiedziami (lub "niedopowiedziami")

czytaj całość Skomentuj
Fenomen Livigno/ Narty i wypoczynek w Livigno 4

Livigno, to miejscowość alpejska na północy Włoch, którą znają chyba wszyscy miłośnicy białego szaleństwa. Pomimo, iż istnieją bardziej atrakcyjne kierunki narciarskie i snowboardowe, a trasy w Livigno skupiają się przy dwóch osobnych stronach zachodniej i wschodniej, między którymi swobodny przejazd na nartach jest niemożliwy (trzeba dojechać skibusem bądź samochodem, aby przeprawić się z Carosello na Mottolino) to spora większość nie wyobraża sobie urlopu w innym miejscu. Na czym polega fenomen Livigno?

Otóż dawniej około 70 lat temu miasto były praktycznie niedostępne dla turystów w sezonie zimowym. Dwie drogi dojazdowe przez przełęcz Forcola di Livigno oraz Passo del Foscagno były zimą praktycznie niemożliwe do przejechania lub całkowicie zamknięte ze względy na panujące warunki atmosferyczne. Dzięki budowie tunelu i udostępnieniu go mieszkańcom i turystom około lat 70 Livigno zaczęło turystycznie nabierać rozpędu. Drugim czynnikiem przyciągającym przyjezdnych, było wprowadzenie w Livigno strefy wolnocłowej. Uprawnienia te miasteczko otrzymało znaczenie wcześniej, niż możliwość budowy tunelu i miały one na celu zachęcić mieszkańców do osiedlenia się tam na stałe. Zatem możliwość dojazdu, powstanie nowoczesnej infrastruktury narciarskiej, turystycznej, sieci sklepów, restauracji, pubów wraz istniejącą strefą wolnocłową spowodowały, że Livigno stało się prawdziwym kurortem.

Takie są fakty, a jakie są moje subiektywne odczucia? Na początku, za pierwszym razem były mieszane. Zachwyt mieszał się z powątpiewaniem, ilość ludzi przytłaczała (zwłaszcza rodaków), odległości zdawały się być całkiem spore, trasy nie aż tak szerokie, klimat alpejskiej miejscowości czasem ginął od nadmiaru spalin, a ilość wypijanego alkoholu przez turystów wraz z widocznym snobizmem budziła ogromną niechęć. W tym roku jednak oddając córkę do szkółki narciarskiej mogłam oddać się w pełni poznaniu miasteczka na nowo. Ze względów zdrowotnych jazda na nartach w tym roku odpadła, jednak to pozwoliło spojrzeć na Livigno bardziej łaskawym okiem, a także z większym zrozumieniem. Okazało się, że miasteczko to doskonale nadaje się do pieszych spacerów, odległość hotelu od miasteczka stanowi zaletę dzięki wręcz bajkowemu krajobrazowi z okna, bliskość basenu AquaGranda umożliwia zabawę i sport w wodzie, a także wizytę w spa (dużym zaskoczeniem była oferta spa, cenami zbliżona do np. poznańskich cen), włoskie jedzenie jest niewątpliwie tym jednym z najlepszych na świecie, a alpejski klimat odczuwalny był zwłaszcza z rana, kiedy większość przebywała na stoku. No i jeszcze coś! Ten włoski luz i temperament. Jest nie do podrobienia!

Dlatego idąc deptakiem w ostatni dzień pobytu myślałam sobie, że nie warto pielęgnować w sobie negatywnego pierwszego odbioru i dawać zawsze miejscom drugą szansę. I choć przez moment poczułam się jak w Międzyzdrojach na plaży słysząc „Ruda tańczy jak szalona” to chwilę później czytałam już książkę jedząc tiramisu i pijąc przepyszną kawę w kafejce z widokiem na góry. Jednak było warto!

Ps. Zapomniałam o rekomendacjach. Oto przez nas sprawdzone i godne polecenia:

- HOTELE:

Ecohotel Chalet des Alpes Livigno (pokochaliśmy za: wystrój, wygodę, smaczne śniadania, widok z balkonu i okna, bliskość basenu, 5 min od przystanku, całkiem konkurencyjne ceny jeśli chodzi o hotele / minusik za suszarnię wyłącznie na buty, w pokoju kaloryfery były zimne)WWW: http://chaletdesalpeslivigno.it

Hotel Capriolo, trafiliśmy tutaj przedłużając pobyt o 2 dni i choć pokój trafił nam się nieciekawy (chyba z powodu kompletu gości), to pobyt zaliczamy do udanych ( pokochaliśmy za: lokalizację, praktycznie przy San Rocco, centrum spa z basenem, sauną, jacuzzi, pokój zabaw dla dzieci, ofertę bufetową-restauracyjną <każdy pokój przy śniadaniu wybiera sobie z dedykowanego menu to co będzie chciał na kolację > bardzo atrakcyjną cenowo/ minusik za pokój na parterze, dość ciemny z widokiem na wejście, mało zaciszny, brak widoku na góry oraz balkonu. WWW: http://www.capriololivigno.com/

- RESTUARACJE:

Bait dal Ghet: niesamowity klimat miejsca, tłoczno, duszno ( zwłaszcza wieczorami), temperamenty właściciel, ale warto przyjść. Kto nie lubi kolejek warto wpaść w okolicach 14:00-15:00. Pyszne carpaccio i pizza. Właściciel częstuje napojami alkoholowymi, co niestety wielu wykorzystuje. Bardzo dobre ceny!

La Pioda: pyszne jedzenie, pięknie podane, trochę droższa opcja, ale warto. Pyszny stek i makaron. Troszkę mało miejsca.

Ristorante Bellavista: smaczne jedzenie, dobra dorada i pizza. Ceny konkurencyjne, miła obsługa, szeroki wybór dań

Birrificio Livigno, jedzenie może nie oszałamiające, ale jako pub z dobrym klimatem zasługuje na uwagę. Córka pokochała za możliwość jedzenia i strzepywania skorupek fistaszków na podłogę😉 Duża oferta browarnicza. 

- SZKOŁA NARCIARSKA:

Snow Riders, polska szkółka, w której pierwsze kroki na nartach stawiała nasza 3,5 letnia córka. Dzięki profesjonalnej, uśmiechniętej, ze wspaniałym podejściem do dzieci instruktorce pokochała narty i z chęcią po zajęciach jeździła dalej. Subiektywnie polecam! WWW: www.snowriders.pl

czytaj całość Skomentuj
Jastrzębia Góra, Pomorskie/ Weekendowy, zimowy pobyt nad morzem. 5

Kto powiedział, że zimą jeździ się tylko w góry? Wbrew tej zasadzie postanowiliśmy wybrać się w miniony weekend nad morze, a konkretnie do Jastrzębiej Góry. Miejsce to, słynie z najbardziej wysuniętego na północ kawałku lądu tzw. Gwiazdy Północy, którego tytuł przypadał niegdyś Przylądkowi Rozewie. Na potwierdzenie faktu, że wiedza zdobyta w szkole, nie zawsze miała swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości postanowiliśmy obejrzeć obelisk Gwiazdy Północy z bliska.

W marcu jak w garncu, sprawdziło się w Jastrzębiej Górze, dzięki czemu mogliśmy oglądać zimę nad morzem jakiej dotąd nie doświadczyliśmy. Nie tylko nad morzem, ale w tym roku w ogóle (a mieszkamy szczęśliwie w Wielkopolsce). Okoliczności przyrody: prószący śnieg, piękne lasy, wysokie klify, długie trasy spacerowe po Nadmorskim Parku Krajobrazowym, ciekawe ukształtowanie terenu, pokryta śniegiem i lodem plaża sprawiły, że ta urocza wieś podbiła nasze serca. I dołączyła do miana jednego z najbardziej urokliwych miejsc nad polskim morzem, szczególnie zimą. Zaskoczyły nas również otwarte gdzieniegdzie sklepiki z pamiątkami, restauracje i pełne hotele, co zimą nad morzem jest raczej rzadkością (nie licząc oczywiście kurortu, miasta Kołobrzeg).

Na pewno dużą zasługę w odbiorze Jastrzębiej Góry miał pobyt w przemiłym towarzystwie w hotelu PRIMAVERA. Generalnie nie przepadamy za długimi pobytami w dość drogich (pojęcie względne) hotelach pękających w szwach od turystów. Jednak pomimo faktu, że hotel do najtańszych nie należy trzeba mu oddać, że spełnia większość typowych „zachcianek”, potrzeb dla rodzin z dziećmi, pragnących odrobiny relaksu, spokoju, fajnie spędzonego wspólnie czasu pomimo np. kapryśnej pogody na zewnątrz. Znajdziecie tutaj: spa, baseny , sauny, pokoje zabaw dla dzieci, animacje, opiekę animatorów, przedszkole, kawiarnie, restaurację, night club, a nawet kręgielnię. Jest co robić dzięki czemu wyposażanie pokoju, czy jego ogólny wygląd schodzi na dalszy plan, bo przecież większość czasu spędza się poza nim. Atrakcji zewnętrznych również jest sporo, więc latem pewnie też jest gdzie się udać. Dla tych, którzy tak jak my wolą czasem troszkę zaciszniej, polecamy na krótki/długi weekend. Można naprawdę się wyciszyć i zamiast wszechobecnego, miastowego smogu zażyć porcję świeżego powietrza podczas spacerów nieopodal.

Także gdy zachce się Wam powdychać jodu, zapakujcie plecaki i ruszajcie do Jastrzębiej Góry, warto! My już tęsknimy…

czytaj całość Skomentuj
Tomasz Owsiany "Pod ciemną skórą Filipin". Kawał dobrej lektury! 5

Na początek ujmuje sama okładka. W oczach czai się mądrość, spokój i akceptacja. To portret pani Pan, staruszki z plemienia Aytów, mieszkającej w wiosce Haduan, która czuje, że jej życie na ziemi powoli dobiega końca. To tylko jedna z wielu bohaterek i bohaterów książki Tomasza Owsianego POD CIEMNĄ SKÓRĄ FILIPIN. Książki, która nie tylko ujmuje okładką, ale przede wszystkim treścią. Autor w barwny, błyskotliwy, wyczerpujący, szczery, obiektywny i subiektywny sposób udostępnia nam obraz społeczeństwa, a w tym plemion i ludów na całym obszarze Filipin. Co najciekawsze ,w społeczeństwo wnika całym sobą, mieszkając i pracując na co dzień wraz z bohaterami, którzy dzielą się z nim często niewielkim dobytkiem, jedzeniem, wiedzą i doświadczeniem. Autor nie osądza, ale obserwuje wnikliwie dając się czasem ponieść emocjom, odczuwając po ludzku irytację, złość, zachwyt, wzruszenie czy niedowierzanie. W książce nie brakuje również faktów, ciekawostek przyrodniczych, geograficznych, historycznych oraz fachowego nazewnictwa. Autor nauczył się języka tagalskiego, by łatwiej mu było zrozumieć filipińskie społeczności, choć wielu mieszkańców  języka tagalskiego nie zna, nie używa bądź komunikuje się w języku angielskim uważając, że rozmowa w ojczystym języku to wstyd. Dla nas czytelników ten fakt, czyni historie jeszcze bardziej wiarygodnymi. Poznajemy cioteczkę Wiktorię, ate Marlene, pana Feliza Laxamana Fermina, Ernesta, kapitana Peresa, kaprala Alvareza, doktora Santosa i wielu innych. Jesteśmy w górach, uczestniczymy razem w ceremonii pogrzebowej, łowimy ryby, przyglądamy się biczownikom, walkom kogutów, szukamy skarbów, gotujemy, pracujemy na polu, ale przede wszystkim uczestniczymy w codziennym, zwykłym życiu ludzi mieszkających tak daleko. I choć boli czasem ich niewiedza i ignorancja na temat naszego kraju, my mamy ochotę ich poznać. I mamy taką możliwość. Dzięki Autorowi. Dziękujemy i zachęcamy, by sięgnąć po lekturę!

czytaj całość Skomentuj
O tolerancji i czytaniu ! „Śmiejąc się w drodze do meczetu. Przygody muzułmanki w zachodnim społeczeństwie”, Zarqa Nawaz, Wyd. Kobiece 4

Tak sobie myślę, że nasze polskie społeczeństwo powinno więcej książek czytać. I to nie tylko dlatego, że jakieś statystyki biją na alarm. Chodzi przede wszystkim o to, by wyjść poza strefę komfortu książek fantastycznych, romansów czy kryminałów i zacząć czytać coś zupełnie z nieswojej bajki (a bajki to być mogą!) Książkę „Śmiejąc się w drodze do meczetu. Przygody muzułmanki w zachodnim społeczeństwie: Zarqa Nawaz dostałam pod choinkę i… moje życie nabrało kolorów! Dosłownie i w przenośni, bo książka nie raz wywołała u mnie salwy śmiechu, zostawiając na mojej buzi rumieńce. A zaczęłam o społeczeństwie, bo moi zdaniem przeczytać to powinien każdy z nas, a zwłaszcza ten, którego dalece obchodzi los uchodźców. Pomimo różnic kulturowych, których nie znamy, nie rozumiemy, których się boimy w głębi duszy jesteśmy tacy sami. Dotyczą nas te samy problemy w szkole, tak samo dążymy do akceptacji środowiska, tak samo chcemy być lubiani i ładnie wyglądać, tak samo chcemy zrobić karierę, założyć rodzinę. Staramy się być w kilku miejscach na raz próbując pogodzić życie rodzinne z pracą. Chcemy żyć według określonych norm i zasad, w zgodzie z wyznawaną przez siebie religią. Tak jak Zarqa. Pomimo faktu, że od piątego roku przesiąka zachodnią kulturą i jej spojrzenie może być inne niż części muzułmanów to jednak żywiołowość, ambicja, poczucie humoru i dystans to cechy, które musiała mieć po prostu w sobie. Polecam tę książkę z całego serca😊 Jak i inne podróżnicze, reportaże, bajki, powieści. Otwierajcie się na świat i ludzi, bo naprawdę warto!

Wybrane cytaty:

„Przyglądając się, jak samolot wpada w wieżę, w głowie miałam tylko jedno: <Spraw, żebyśmy to nie byli my!>. Reporter wspomniał o wątku muzułmańskim. Zrobiło mi się trochę słabo, odstawiłam więc na ziemię Zayna, który odpełzł by pobawić się samochodzikami. Musiałam sobie raz po raz przypominać, że nie mam z tym nic wspólnego. Przez cały dzień siedziałam w domu, a poza tym nie umiałam latać samolotem. Jednak wewnątrz czułam kolektywne poczucie winy i strach.(…)”

„Słyszeliście, że katolicy mają bzika na punkcie grzechu? No więc muzułmanie mają bzika na punkcie mycia narządów intymnych. To ociera się wręcz o patologię. Szorujemy nasze fujarki, jajka, bułeczki, jakby były znaczkami na maskach drogich samochodów. To stawia w całkiem nowym świetle :pucowanie klejnotów rodzinnych”

„Śmiejąc się w drodze do meczetu. Przygody muzułmanki w zachodnim społeczeństwie”, Zarqa Nawaz, Wyd. Kobiece

czytaj całość Skomentuj
Dawno temu w Ameryce. Odpoczynek w White Mountains (Góry Białe, USA) 5

W podróżach najbardziej lubię beztroskę, poczucie wolności, poznawanie nowych miejsc i ludzi. Ale lubię też to, że gdy wracam do codzienności, do Polski, do rutynowych zajęć mam co wspominać. Tak jest i teraz w zimowe i ciemne popołudnia. Wczoraj np. mówię do męża: „Pamiętasz jak jechaliśmy z Montrealu do Nowego Jorku i zrobiliśmy dwudniowy przystanek w White Mountains? Ale tam było spokojnie i sielankowo…”I tu następuje odgrzewanie wspomnień i oglądanie zdjęć. A mi przyszło do głowy, że rzadko kiedy natykam się na informacje o Górach Białych w kontekście roadtripu po USA. A warto choćby ze względu na piękne widoki, małą liczbę turystów, wyjątkowy klimat, a także liczne występowanie łosi na terenie Parku Narodowego. Skąd wzięła się nazwa Gór Białych? Teorii jest podobno kilka. Jedna sięga czasów kolonialnych kiedy to ludzie będący na wybrzeżu na pokładach statku widzieli pokryte śniegiem górskie szczyty. Bardziej naukowe wyjaśnienie dotyczy występowaniu na szczytach granitowych miki- grupy minerałów, które sprawiają, iż szczyty widziane z odległości wydają się być białe.

Najłatwiej w Białe Góry dostać się z Portland, Bostonu lub kto przebywa w Kanadzie i ma wizę- z Montrealu. My z Montrealu przemknęliśmy samochodem przez zielony stan Vermont Do New Hampshire, gdzie leżą Góry Białe. Cała trasa zajęła nam około 3 h. Na miejscu zameldowaliśmy się w oldskulowym, ale bardzo klimatycznym resorcie Woodwards w miasteczku Lincoln w hrabstwie Grafton. Część hotelowych udogodnień (restauracja, basen) była nieczynna (byliśmy w czerwcu), ale to nam nie przeszkadzało. Las i piękne otoczenie rekompensowało widoki. Zapytaliśmy miejscowych, czy łatwo spotkać jest łosie, o których występowaniu tak dużo słyszeliśmy. Otóż okazało się, że organizowane są specjalne wycieczki późnym wieczorem w poszukiwaniu tych pięknych zwierząt, ale stwierdziliśmy, że to lekka przesada i zdaliśmy się w tej sprawie na farta😊 Następne godziny spędzaliśmy na odpoczywaniu, cieszeniu się naturą.

Poniżej lista miejsc do zobaczenia:

1. Wodospad Franconia (Franconia Falls)

2. Wodospad Georgiana (Georgiana Falls)

3. Wodospad Sabbaday (Sabbaday Falls)

4. Punkt widokowy Sugar Hill

5. Jeziorko Willey (Willey Pond)

6. Jezioro Franconia (Franconia Lake)

7. Jezioro Echo (Echo Lake)

8. Wspinaczka na Górę Pemigewasset

9. Wjazd samochodem (lub wspinaczka) na górę Waszyngtona, najwyższy szczyt Gór Białych (1917 m n.p.m.)

10. Podróż pociągiem Conway Scenic Railroad

No i na koniec odpowiedź na pytanie zasadnicze: czy udało nam się zobaczyć łosia w White Mountains? Jak widać po zdjęciu- tak udało, jak już wyjeżdżaliśmy w dalszą drogę zapominając prawie o łosiach😊;)

czytaj całość Skomentuj
Gdzie wyjechać na święta? 2

No dobrze, to teraz coś dla tych, którym z tradycją i świętami w domu nie po drodze…:) Gdzie wyjechać? To już ostatni dzwonek, by zdecydować się na spontaniczny wypad. Proponujemy Wam cztery formy spędzania świąt w sposób mniej tradycyjny, ale równie atrakcyjny:

1) SPA I MEDYTACJA Trzeba pamiętać, że to nie typowe wakacje, ale jednak święta, więc warto by było zrobić coś nie tylko dla ciała, ale przede wszystkim dla duszy. Można więc połączyć jedno z drugim i wybrać weekend w ośrodkach spa nad morzem, lesie lub w górach, gdzie są wspaniałe warunki do medytacji i odpoczynku. I pobyć po prostu ze sobą i z naturą. (kierunki: Polska np. Bieszczady, Roztocze; Węgry, Czechy, Słowacja)

2) WYCIECZKA Okres świąteczny to okres wzrostu cen, także trzeba liczyć się z bardzo wysokimi cenami biletów lotniczych oraz noclegów praktycznie wszędzie. Dlatego warto wybrać się do miejsca, gdzie Boże Narodzenie obchodzone jest w innym terminie , nie tak bardzo hucznie lub nie obchodzi się go wcale. (kierunki: Maroko, Iran, Białoruś, Tajlandia)

3) NARTY, NARTY I JESZCZE RAZ NARTY! Dla wielbicieli białego szaleństwa to jedyny możliwy kierunek. Ośrodki narciarskie pękają w szwach, ale atmosfera jest niepowtarzalna! (kierunki: Włochy, Austria, Gruzja)

4) JARMARK BOŻONARODZENIOWY. A co robić, gdy chce się po prostu wyjechać, „zmienić klimat”, odetchnąć od obowiązków domowych nie tracąc nic ze świątecznej atmosfery? Oczywiście pojechać na jarmark świąteczny np. z noclegiem w romantycznej Brugii, Monachium czy Brukseli (kierunki: Niemcy, Austria, Belgia)

Wesołych Świąt Triptelnikom-Podróżnikom:)

życzy Księgarnia Triptelnik

czytaj całość Skomentuj
Pomysł na prezent! Lista prezentów Triptelnika 12

Szukasz niebanalnego, niedrogiego, rozwijającego prezentu na święta? Twoi bliscy lubią podróżować? Są kolekcjonerami? Molami książkowymi? Lubią sport? Gotowanie? Każdą wolną chwilę spędzają nad morzem? W górach? Są dla Ciebie wyjątkowi i chcesz im sprawić przyjemność? Jeżeli chociaż na jedno pytanie odpowiedź jest twierdząca, koniecznie zajrzyj na naszą listę prezentów. Szczególnie skup się na najmłodszych. Pewnie zależy Ci bardzo na tym, by dzieci dostały wszystko o czym marzą, by były radosne i szczęśliwe. Nie chcesz jednak, by ów prezent spowodował tylko chwilowy uśmiech i krótkotrwałą fascynację, a potem powędrował na półkę rzeczy niechcianych i zapomnianych? Oto podpowiedzi i inspiracje by Triptelnik!

1. KSIĄŻKI DLA DZIECI KTÓRE ROZWIJAJĄ PASJĘ, ODKRYWAJĄ TALENTY, POZWALAJĄ ZROZUMIEĆ… : nie bez powodu książki są jednym z najczęściej kupowanych prezentów na gwiazdkę. Bo jak świadomie można odmówić dziecku przyjemności czytania? Nasza TOP 10-tka:

I. Martyna Wojciechowska „Dzieciaki świata”, „Zwierzaki świata”

II. Nela Mała Reporterka Pakiet Nela cz. 6/7/8 oraz 3/4/5

III. Seria książeczek o Tupciu Chrupciu Elizy Piotrowskiej

IV. Grzegorz Kasdepke „Kuba i Buba, czyli awantura do kwadratu”

V. Seria książeczek o Lassem i Mai Martina Widmarka

VI. Rafał Witek,Monika Hałucha „Tresura pióra”

VII. Jan Brzechwa „Podróże Pana Kleksa”

VIII. Praca zbiorowa "101 dalmatyńczyków"

IX. Beata Kołodziej „Czy słowa mogą ugryźć?”

X. Leszek Talko „Niezwykłe przypadki Kunegundy Paciorek”

2. KSIĄŻKI DLA DOROSŁYCH:

I. Robert Rient „Duchy Jeremiego”

II. Cezary Łazarewicz „Żeby nie było śladów”

III. Marta Dymek „Nowa jadłonomia. Roślinne przepisy z całego świata”

IV. Anna Kamińska „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci”

V. Zadie Smith „Swing Time”

VI. Gordon Stainforth „Fiva. Przekroczyć granicę strachu”

VII. Dariusz Kortko „Kukuczka”

VIII. Mariusz Szczygieł "Kaprysik"

IX. Dominik Szczepański „Na oceanie nie ma ciszy. Biografia Aleksandra Doby”

X. Nathan Hill „Niksy”

3. KALENDARZE NA 2018 ROK

I. Praca zbiorowa „Kalendarz National Geograhpic” (brązowy lub granatowy)

II. Anna Lewandowska „Healthy Year by Ann. Kalendarz 2018”

III. Ewa Chodakowska „ Kalendarz 2018. 365 dni z Ewą Chodakowską”

IV. Beata Pawlikowska „Kalendarz dobrych myśli 2018”

V. Praca zbiorowa „Kalendarz książkowy. Alicja w Krainie Czarów 2018”

VI. Astra „Kalendarz książkowy A5 dzienny” (różne kolory)

VII. Antra „Kalendarz Podróżnika”

VIII. Dagmara Skalska „Rok 2018 pełen magii”

IX. Jeff Kinney: „Fantastyczny kalendarz. Cwaniaczka 2018”

X. Praca zbiorowa „Kalendarz, planer biegacza 2018”

http://triptelnik.pl/pl/c/kalendarze-2018/600 

4. AKCESORIA TURYSTYCZNE MARKI TULOKO: wśród nich: stoliki podróżnicze, śpiwory, organizery z uchwytem na tablet, osłonki do samochodu z mapą, lusterko do samochodu, naklejki i mapy ścienne. Przydadzą się podczas podróży samochodem, samolotem, podczas ferii zimowych i letnich. Dzięki nim dzieci będą mogły wygodnie i bezpiecznie korzystać ze swoich zabawek, książek, kredek. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą świąteczną:

http://triptelnik.pl/pl/c/swieta-z-tuloko/598

5. MAPY I ATLASY: nieodzowne przy planowaniu wyjazdu, obmyślaniu trasy wędrówki, a także przy odkrywaniu największych tajemnic poszczególnych regionów. Dzieci wraz z dorosłymi mogą śledzić wakacyjną trasę, jeździć „palcem po mapie” i poznawać świat. Polecamy zwłaszcza tytuły: Praca zbiorowa „Wielki atlas świata (OT). Wyd. Demart”, Praca zbiorowa „Atlas gór świata. Szczyty marzeń (OT), Wyd. ExpressMap, Lucy Letherland „Atlas przygód zwierząt’, Martin Haake „Atlas miast”, Praca zbiorowa „Ilustrowany atlas świata”, Praca zbiorowa „Polska. Atlas dla Turystów 1:300 000 2017/2018”, Interaktywna mapa świata (Dumel), Interaktywna mapa Polski (Dumel), laminowane mapy miejsc z serii comfort!map, Mapa świata. Puzzle edukacyjne (Zachem)(http://triptelnik.pl/pl/c/mapy/82http://triptelnik.pl/pl/c/atlasy/83)

6. GRY, KTÓRE SPRAWDZĄ SIĘ W DOMU I W PODRÓŻY: jeśli brakuje wam wspólnych chwil, rozmów to gra idealnie się tutaj sprawdzi. Dość już siedzenia z nosem w smartfonie czas na zabawę! Polecamy zwłaszcza podróżnicze scrabble, Monopoly, Polski biznes, Ubongo, Gra Słówkomania, Bangrams, Dobble, Czacha Dymi, interaktywne mapy, puzzle. (http://triptelnik.pl/pl/c/puzzle-gry/595)

7. KOLOROWANKI, RYSOWANKI, NAKLEJANKI: dziecko najlepiej uczy się poprzez zabawę, dlatego warto sięgnąć po asortyment kolorowanek i naklejanek w postaci atlasów (np. Michałowska Tamara „Atlas świata- megakolorowanka”. Dzieci cieszą również rysowanki, naklejanki z ich ulubionymi postaciami z bajek np. „Auta 3 Kolorowanki plakatowe”, Kraina Lodu „Kreatywne Rysowanki” (http://triptelnik.pl/pl/c/dla-dzieci/84)

8. EDUKACYJNE GLOBUSY: absolutnym hitem w ofercie są globusy Polski (podświetlany i niepodświetlany) firmy Zachem. Równie dużą popularnością cieszą się globusy fizyczne i polityczne. (http://triptelnik.pl/pl/c/globusy/596)

9. ENCYKLOPEDIE: posiadamy naprawdę szeroki wybór encyklopedii: cuda świata, układ słoneczny, encyklopedia pokoju, dziejów świata, dinozaurów, zwierząt, tradycji, zwyczajów etc. Dla każdego małego naukowca znajdzie się coś interesującego. Nasz wybór padł na: Opracowanie zbiorowe „Encyklopedia przyrodnicza z płytą DVD”, Opracowanie zbiorowe „Geografia Polski”, Katarzyna Juszyńska „Encyklopedia kontynentów”, Praca zbiorowa „Świat wiedzy”, Praca zbiorowa „Encyklopedia dla dzieci”

10. POMOCE DO NAUKI JĘZYKÓW: A wśród nich: Praca zbiorowa, cykl fiszek z języka angielskiego „Czarno na białym” (Dom, Człowiek, Kariera, Podróże), Clark-Ward Terence „Żegnajcie błędy. Angielski dla Polaków”, Ewa Maria Rostek „Niemiecki z biznesie”, Joanna Mudel „Niemiecki aktywnie! Trening na 200 sposobów”, Beata Pawlikowska „Blondynka na językach. Portugalski +CD MP3”

11. AUDIOBOOKI, PŁYTY CD, FILMY DVD: polecamy zwłaszcza: Beata Pawlikowska „Blondynka w Japonii Audiobook”, Maja Lunde „Historia pszczół. Audiobook”, Marcin Kydryński „ Biel Notatki z Afryki. Audiobook”, Praca zbiorowa „nowOsiecka” (płyta CD), Praca zbiorowa „Przedszkolaku play” (http://triptelnik.pl/pl/c/cd-dvd/597)

12. ALBUMY TEMATYCZNE. Zdjęcia mają magiczną moc, inspirują, zachwycają, przywołują wspomnienia. Dzięki nim można znaleźć się na plaży, zwiedzić Bieszczady, przechadzać się po Tatrach i pływać w mazurskich jeziorach. (http://triptelnik.pl/pl/c/albumy/81)

13. UNIKATY DLA KOLEKCJONERÓW: zajrzyj do naszego Antykwariatu i zdobądź perełkę dla prawdziwych kolekcjonerów. Może Twoi dziadkowie ucieszą się z albumu „Wilno”, a chłopak chętnie przeczyta co się działo w Waszyngtonie za zamkniętymi drzwiami? Pamiętaj, że największą radość sprawiają prezenty dane od serca (http://triptelnik.pl/pl/c/Antykwariat/13)

Wesołych Świąt!

czytaj całość Skomentuj
Kolorowe Zalipie, Małopolska ( z cyklu: "trzeba zobaczyć") 9

Znane większości jako „kolorowa wieś” Zalipie zawdzięcza swoją sławę Felicji Curyłowej (1903-1974)- artystce malarce, działaczce społecznej, politycznej i artystycznej. Dzięki stworzonej przez siebie wizji lokalnej twórczości Felicja przyczyniła się do szerokiej promocji spółdzielni przemysłu ludowego interesując tym ludzi nie tylko z Polski, ale i zza granicy. Tworzenie kolorowych wzorów na tkaninach, porcelanach oraz ścianach domostw było wizytówką stowarzyszenia założonego przez malarkę oraz inspiracją dla kolejnych projektów. Fascynacja i kontynuacja tradycji trwa w Zalipiu do dzisiaj, do maleńkiej wsi pod Tarnowem w Małopolsce przyjeżdżają ludzie z całego świata, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej w Zagrodzie. Na turystów W Zalipiu czekają m.in.: Zagroda Felicji Curyłowej, na którą składa się dom, obora, stodoła oraz malowana chata z klepiskiem, po drugiej części wsi można oglądać pozostałe „kolorowe” budowle, chaty, a także słynny Dom Malarek w Zalipiu. Obie części dzieli od siebie pewna odległość. Na mnie, oprócz przepięknych malarskich zdobień na domostwach największe wrażenie zrobiła izba w domu Felicji, którą zwiedzić oczywiście polecam. Trzeba przyznać, że klimat i folklor Zalipia nie bez powodu przyczynił się do jego nominacji w konkursie National Geographic: „7 nowych cudów Polski”. To jest coś, czym bezsprzecznie można się chwalić.

czytaj całość Skomentuj
Z dziećmi w podróży/ Krótki poradnik+ lista niezbędników i zabaw 8

Zanim zaplanujecie rodzinną wyprawę powinniście wspólnie usiąść przy stole i porozmawiać o tym czego spodziewacie się po razem spędzonych wakacjach, czego oczekujecie? Jak jest cel Waszej podróży? I nie mam tu na myśli wyboru destynacji, choć ten temat też oczywiście musi zostać prędzej czy później poruszony. Chodzi o to, by każdy z Was wypowiedział się jaki jest jego wymarzony urlop, a następnie spróbować zaplanować wakacje w ten sposób, aby każdy był po trochu dopieszczony. Jednak nie zapominajcie, że to przede wszystkim Wasz wspólny czas i wspólna zabawa, a nie wyjazd do spa czy obóz piłkarski. Warto odłożyć na bok telefony i tablety i spróbować sięgnąć po stare, sprawdzone metody spędzania wolnego czasu w samochodzie, pociągu, samolocie oraz będąc już na miejscu.

1. Rysowanie, czytanie na głos przewodników, ulubionych bajek, powieści. Możecie czytać po jednym rozdziale z wybranej książki każdego z członków rodziny.

2. Studiowanie map, atlasów, wspólny wybór miejsc do zwiedzania.

3. Wspólne śpiewanie

4. Rozwiązywanie krzyżówek, testów, łamigłówek, quizów.

5. Gry karciane i planszówki (te drugie zwłaszcza gdy podróżujecie samochodem i nie macie, aż tak wielkich ograniczeń bagażowych)

6. Aktywność rodzinna na świeżym powietrzu

7. Wypad damski/ męski celem zrealizowania bardziej indywidualnych potrzeb

8. Obserwacja tego co za oknem, gry słowne, w skojarzenia

9. Pisanie wspólnego pamiętnika z podróży.

10. Zainwestujcie w słownik języka kraju do którego jedziecie bądź języka, którego byście chcieli się nauczyć. I w wolnych chwilach uczcie pozostałych nowych słówek.

A poniżej jeszcze lista produktów, bez których moja rodzina w podróży nie może się obejść:

1. Stolik, torba podróżna oraz osłonka z mapą Polski TULOKO

2. Scrabble podróżne

3. Kalendarz na danych rok do spisywania wspomnień oraz brudnopis z różnościami

4. Książki (serie o Tupciu Chrupciu, Franklinie, Dzieci z Bullerbyn, seria o Lassem i Mai, Nela, Gry i zabawy z dawnych lat A. Raczyńskiej, Wielka Księga pytań i odpowiedzi i oczywiście wszystkie książki dla dorosłych😉)

5. Interaktywna mapa Polski oraz geograficzny atlas świata

6. Przewodniki National Geographic i Lonely Planet

7. Podróżowniki dla dzieci

8. Fiszki z języka angielskiego Podróże

9. Gra Dobble, Słówkomania

10. Gra planszowa Eurobusiness

czytaj całość Skomentuj
KSIĄŻKA: "Ekspedycja. Historia mojej miłości” [Bea Uusma] 6

Nigdy wcześniej nie słyszałam o wyprawie Andreego. Lot balonem, w zupełnie nieodkryte tereny arktyczne, z nie do końca przemyślaną strategią trójki nie związanych bliżej ze sobą osób: Salomona Andreego, Knuta Fraenkela oraz Nilsa Strinberga. To brzmi jak czyste szaleństwo. Dlatego też nie dziwi mi mnie żarliwość autorki książki, którą historia członków wyprawy wciąga bez reszty i pochłania 10 lat jej życia. Czy cel zostaje osiągnięty? A może w tym przypadku ważniejsza jest droga do celu?Bea Uusma zestawia ze sobą kolejne fakty, porównuje publikacje na temat ekspedycji popełnione przez poprzedników, robi notatki, analizuje, dokumentuje, stara się dotrzeć najgłębiej jak się da, podróżuje wielokrotnie na Wyspę Białą oraz na Fuglesongen, robi obdukcje, porównuje szkielety, czyta listy, odwiedza krewnych. Historia totalnie ją pochłania przez co pochłania i nas czytelników. Czy po tylu latach jest możliwe poznanie prawdy? Mnie nurtuje wciąż fakt dlaczego uczestnicy ekspedycji zdecydowali się na wyprawę tak dalece przekraczającą ich możliwości. Ale pewnie i na to pytanie trudno będzie teraz znaleźć odpowiedź…Chociaż? Kto powiedział, że domysły nie są ciekawsze od prawdy?

Polecam więc Wam książkę na jesienne wieczory: Bea Uusma„Ekspedycja. Historia mojej miłości”.

czytaj całość Skomentuj
Wycieczka do Słowenii/ Część 1 GÓRY 10

Tak jak wspominałam w poście na temat największych atrakcji turystycznych Słowenii (TOP 10), zamierzam dodać jeszcze kilka wpisów o tym kraju😊. Naszą wycieczkę podzieliliśmy na trzy etapy: górski, sportowo-rekreacyjny, przez pierwsze pełne trzy dni. Następnie zwiedzanie Lublany i podróż nad morze- leżakowanie, zwiedzanie, odpoczynek😊Prawda, że brzmi pięknie? Indeed!;) Dziś-o górach😊

Zatrzymaliśmy się w Bledzie z kilku powodów: sama miejscowość dostarcza tylu atrakcji, pięknych widoków i wrażeń, że spokojnie można spędzić tu tydzień lub dwa. Poza tym jest to miejscowość, której położenie umożliwia dotarcie do stolicy Słowenii dość w krótkim czasie, jednocześnie będąc znakomitą bazą wypadową w okoliczne góry. O jakich górach mowa? Na północy Słowenii mamy do czynienia z Alpami, zbudowanymi głównie z wapieni triasowych i dolimitów (Julijskimi, Kamnickimi, Karawankami, Pohorje oraz przedgórzami alpejskimi). Na południu kraju mamy Góry Dynarskie, powstałe dzięki wapieniom jurajskim. Za wspaniałe widoki w Bledzie i okolicach odpowiedzialne są Alpy Julijskie. To one przyczyniły się do powstania dwóch jezior: Bled i Bohinj. Największym szczytem Alp Julijskich jest Triglav liczący 2864 m n.p.m. Zwiedzanie zaczęliśmy od okolic Bledu tj. wąwozu Vintgar, położonego w odległości 4 km od miasteczka. Dotarliśmy tam samochodem, z którego w dalszej części dnia nie chcieliśmy korzystać, stąd wąwóz z samego rana. Jak się okazało, była to dobra decyzja. Byliśmy jednymi z ostatnich, którzy wjechali na parking położony najbliżej wąwozu, nie straciliśmy również czasu w kolejce po bilety. Sam wąwóz jest bardzo urokliwy, turystyczna, czasami wąska ścieżka prowadzi mostkami, galeriami prosto do wodospadu Sum, liczącego 13 m. Napływający turyści spowalniają drogę powrotną, więc naprawdę polecam poranne zwiedzanie. W dalszej części dnia korzystaliśmy już tylko z atrakcji Bledu. Odbyliśmy wycieczkę rowerową dookoła jeziora. Skorzystaliśmy z kolejki, która zabrała nas pod wejście na wzgórze- Ojstrica (610 metrów), skąd rozpościera się piękna panorama Bledu. Choć zaczyna się niewinnie, końcówka, zwłaszcza z trzylatką Alicją- dosyć stroma😊 Ale oczywiście nie żałujemy. Ala świetnie dała sobie radę. Dzień zakończyliśmy kąpielą w krystalicznej wodzie, na plaży z certyfikatem czystości 3 stopnia. Niesamowite miejsce. Widok jak na Ojstricy, tylko z perspektywy ziemi: zamek oraz Blejski Otok.

Tak naprawdę mieliśmy nakreślony plan wycieczki, ale był on na bieżąco weryfikowany i edytowany jeśli była taka konieczność choćby pogodowa. Następnego dnia odpuściliśmy więc dwie rzeczy: spacer doliną Vrat i dojście do wodospadu Pericnik. Właściciel naszego hotelu, powiedział, że osobiście on by to sobie podarował, a poświęcił więcej czasu na atrakcje znajdujące się na zachód od Bledu. Natomiast my chcieliśmy jeszcze raz wrócić na bajkową plażę w Bledzie, stąd pierwszą część dnia spędziliśmy planowo, a w drugiej oddaliśmy się już błogiemu lenistwu…Chociaż może lenistwo zaczęło się już wcześniej?;) Zaliczyliśmy najpierw wjazd kolejką linową na Vogel, by móc podziwiać piękne masywy górskie i jezioro Bohinij z góry, by potem móc w tym pięknym, ale bardzo zimnym jeziorze się wykąpać😊 Naprawdę polecam, wybrać jakąś mniej uczęszczaną plażę i cieszyć się tą scenerią z mniejszą grupą osób. Dla nas kąpiel w obu jeziorach nie była zupełnie planowana (nie wiedzieliśmy, że są tu plaże) przez co było to największym zaskoczeniem i hitem wyjazdu. Polecam wstrzelić się w pobyt nad Bohinij 12-15 sierpnia, a to dlatego, że odbywa się wtedy Kresna Noc, gdzie okoliczni mieszkańcy wypływają na jezioro łódkami, ze świecami, a imprezę kończy pokaz sztucznych ogni. My niestety w tym okresie byliśmy już poza okolicą…Cóż jeszcze tego dnia? Spacer nad wodospad Savica, przy południowej stronie jeziora Bohinj. 20 minut i byliśmy przy malowniczym wodospadzie. Czy polecamy? Pewnie!

Ostatni dzień w górach poświęciliśmy na eksplorowanie doliny i Soczy i okolic. Początkowo (za namową hotelową) chcieliśmy dojechać do miejscowości, z której odjeżdża pociąg i przeprawić się z niej samochodem do Kobaridu. Ale godz. 9:00 okazała się zbyt późną godziną, by się na takowy załapać, dlatego podróżowaliśmy do celu dalej samochodem. I wiecie, co? To wcale nie był taki zły wybór, bo przełęcze i widoki niezapomniane😊 W samym Kobaridzie kierowaliśmy się od razu na Kobarid Historical Trail. Tuż za Napoleonov Bridge po lewej stronie znajduje się parking, który można odpuścić, a przed mostem jadąc od centrum Kobaridu prosto, można dojechać do parkingu nieopodal Kamp Lazar znajdującego się bliżej trasy turystycznej, o której wyżej mowa. Co zobaczyć w samym Kobaridzie? Niewątpliwie muzeum (poświęcone walkom odbytym w Kobaridzie podczas I Wojny Światowej, a także historii regionu), włoski grobowiec w pobliżu kościoła Św. Antoniego oraz Muzeum Sera. My ruszyliśmy prosto ścieżką prowadzącą do największych atrakcji przyrodniczych regionu to jest: Most Napoleona, widok na rzekę Soczę, 52 metrowy wiszący most oraz wodospad Kozjak, a następnie wspinaczka na Tonocov Grad. Najbardziej emocjonujące przejście odbyło się na wiszącym moście oraz kładką do wodospadu Kozjak. Czy nasza 3 latka dała radę? Z naszą pomocą- jasne!:) W dalszych częściach dnia podążyliśmy dalej na północ w kierunku przełęczy Vrsic, gdzie wjeżdża się samochodem na wysokość 1611 m n.p.m. Kolejne piękne widoki i wszystko za darmo😊 Piszę za darmo, ponieważ w USA np. za tego typu dobra narodowe często się płaci. Tego dnia odwiedziliśmy też miejscowość Most na Soci z turkusowym sztucznym jeziorem- odpuściłabym mając okazję wyboru po raz drugi, na rzecz miejscowości Bovec, przez którą tylko przejechaliśmy. Bovec, a właściwie biura w Bovecu posiadają bogatą ofertę turystyki ekstremalnej (canyoning, rafting czy zwykły spływ). Jak już wspominałam- moje marzenie na przyszłość😊

To by, było na tyle o górach. Zdaję sobie sprawę, że jest to zaledwie fragmencik atrakcji górskich w Słowenii. Na odkrycie przez nas czekają jeszcze: Velika, Planina, Masyw Krvavca, dolina Vrat, Log pod Mangrton z górującym szczytem Mangartu, Travnik wraz Izvir Soce, Wzgórza Smartno, widok na jezioro w Cerknicy i całe Cerknisko Pole, wąwóz Rakov Skocjan, Velki Sneznik, Logarska dolina z wodospadem Rinka. Macie coś do dodania? Ktoś był w tych miejscach. Które są godne polecenia? Wszelkie komentarze mile widziane. Tymczasem pozdrawiam i do następnego!

czytaj całość Skomentuj

O podróżach wiedzą najwięcej, czyli blogowanie pasjonatów przygód.

Biorąc pod uwagę, że w dzisiejszych czasach ludzie bardzo lubią blogi i dzielenie się na ich łamach swoimi pasjami, przygodami czy życiem codziennym i my postanowiliśmy dać taką możliwość naszym czytelnikom. To miejsce, gdzie każdy może się więc autorsko „wyżyć”: pisemnie i fotograficznie, a jednocześnie sam skorzystać z tego, co zawierają blogi o podróżach. Nie wstydź i się nie bój opowiedzieć oraz pokazać, gdzie byłeś, co zobaczyłeś. Podróże to wielka lekcja i przygoda życia, która może okazać się cenną wskazówką dla tych, którzy dopiero wyruszają tam, skąd Ty właśnie wróciłeś. Nasza blogosferao podróżach nie ma ani limitu wyrazów, ani wieku tych, którzy mogą je tworzyć.


Przekonała Cię nasza propozycja dotycząca pisania o podróżach? Jeśli tak, to czekamy na Ciebie i na miejsca, które odwiedziłeś lub planujesz zobaczyć. O podróżowaniu chcemy wiedzieć i czytać jak najwięcej! Zachęcamy Cię więc do zapoznania z już istniejącymi wpisami poświęconymi podróżowaniu i stworzenia własnego!

img
Wyrażam zgodę na otrzymywanie wiadomości zawierających informacje handlowe o wyprzedażach, promocjach oraz innych akcjach specjalnych serwisu TRIPTELNIK.PL na podany przeze mnie adres e-mail.
Zapisz się do newslettera, a otrzymasz rabat na zakupy, oraz informacje o nowościach i promocjach
Wszystkie prawa zastrzeżone dla Triptelnik.pl Projekt i realizacja: Maxsote.pl 2015
do góry
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl